FANDOM


Gildia Drunk Heroes of Valhalla dnia 07XII2012 o godzinie 18:00  rozpoczęła pierwszą w historii wielką kapmanię Role Play pod tytułem:

Krew Przymierza

Część Pierwsza

Sesja odbyła się ingame za pomocą komunikatora głosowego ts3, przez który będzie prowadzona cała kampania. Mistrz gry opowiadał fabułę, omawiał testy wykonywane za pomocą komendy /roll, podpowiadał niedoświadczonym graczom, oraz opisywał interakcję z NPC. Także wszystko to, co postacie graczy uczyniły będzie ułatwiało bądź utrudniało kolejne części kampanii oraz wpływało na scenariusz, w zależności od tego, czy czyn był mądry i przemyślany czy też bezsensowny i głupi...
A oto mały kawałek pierwszej części...

...Lada moment mieli się zjawić kompani Jarla. Sprawa jest dosyć ważna, chodzi tu o zaginięcia strażników w Ironforge. Zamaskowany elf siedzący w tawernie przywitał wchodzącego człowieka i zaprosił go do stolika przy którym sam siedział. Po chwili do pomieszczenia wbiegło dwóch krasnoludów, a chwilę po nich elf druid. Wszyscy zebrani zaczęli rozmawiać przyciszonym głosem, niektórzy zamówili coś do jedzenia i picia. Po chwili zamaskowany elf przemówił:

-Witajcie... wezwałem was, ponieważ trzeba wyjaśnić sprawę zaginięć strażników... Poza tym zaczęli także znikać krasnoludzcy górale... Sam nie mogę się ruszyć poza miasto, czekam tu na kogoś ważnego... W Ironforge pojawił się dziwny osobnik, zaraz po tym jak rozpoczęły się zniknięcia. Musicie się od niego dowiedzieć jak najwięcej o Zakonie Krwi, tylko zróbcie to bardzo dyskretnie...

 

***

Czarodziej był trochę skonfundowany pytaniem... Skąd oni wiedzą o Zakonie Krwi? - Dobra chodźcie za mną, tu nie jest bezpiecznie... Kompania ruszyłą niepewnie za magiem, a ten starał się ukryć swoje zaniepokojenie. Po chwili zasiedli w dziwnym pomieszczeniu w pracowni czarodzieja, On starał się powiedzieć im jak najmniej o tym co sam wiedział, ale grupa która przed nim stała wydawała się być nieugięta. Spytali nawet o pierścień z rubinem w kształcie łzy! Skąd o nim wiedzieli? Wreszcie udało im się spławić. Musiał udać się do swojego domu i ukryć wszystkie poszlaki, ktoś inny może także próbować się czegoś dowiedzieć.

***

Cała pracownia stała w ruinie, drużyna zdobyła wiele informacji, jednak prawdopodobnie większość zniszczyła. Tershar sapał ze zmęczenia opierając się o swój miecz, w furii niszczył wszystko co znalazło się w zasięgu jego ostrza. Udali się do domu maga, którego wcześniej śledzili. Szybko go przeszukali i znaleźli kolejne poszlaki, tym razem starali się nic nie zniszczyć. Podczas podążania za magiem zauważyli, że kombinuje coś przy kamiennym słupku przy drzwiach. Sprawdzili to miejsce i okazało się, że w środku ukryta była flaszeczka z krwią. Tershar i krasnolud o zacnym przydomku Pieczy bezmyślnie odkorkowali butelkę i spróbowali po łyku. Niby zwykła krew, ale jeszcze nie zdawali sobie sprawy z głupoty swojego czynu. Wszystko czego udało im się dowiedzieć przekazali elfowi razem ze znalezionymi przedmiotami.

Część Druga - Symbol Krwi

Znowu się spóźniają... niech to szlag, mam nadzieję, że zdążą przybyć i wykonać moje zadanie - pomyślał zamaskowany elf. Po dłuższym oczekiwaniu zjawiła się mała kompania składająca się z draeneiskiej kapłanki, i dwóch ludzi - łotrzyka i rycerza śmierci. Elf szybkim gestem poprosił ich o to aby usiedli i posłuchali co ma do powiedzenia.

- Wiem, gdzie znajduje się człowiek, który wyrabia symbole krwi na ozdobach dla Zakonu Krwi. Tak się składa, że tymczasowo przebywa w karczmie Kharanos, musicie wydobyć jak najwięcej informacji z tego jubilera, pamiętajcie, że sprawa ta to nie byle błahostka. Nie obchodzi mnie metoda, tylko skutek. Tylko nie dajcie mu uciec! - Skończył elf, a reszta skierowała się po kilku pytaniach do drzwi karczmy.

***

-Ale ja nic nie wiem! Przysięgam! - powiedział bogato odziany człowiek.

- Milcz! Nie masz wyboru, albo powiesz nam co wiesz lub umrzesz! - Odkrzyknął szybko Tersh.

-Ehhh... - westchnął bogacz w geście rezygnacji i rzekł - Dobra, ale musimy udać się do mojego pokoju, tutaj zbyt wiele osób może usłyszeć naszą rozmowę.

Zeszli więc na dół do pokoju który zajmował jubiler. Mimo ognia rozpalonego w kominku w pokoju nadal było bardzo chłodno, ale cóż - krasnoludzkie warunki. Rudiel i Khalandis którzy trzymali się z boku, gdy znaleźli się w pomieszczeniu zaczęli dokładnie wszystkiemu się przypatrywać. Uwagę Khali przykuła zdobiona na czerwono szkatuła, która stała na kamiennej półce razem z jakimiś narzędziami. Czuła już, że po to tu przybyli.

***

Rudiel pochylił się nad jeszcze drgającym ciałem jubilera. Szyja była rozcięta precyzyjnym cięciem miecza Tersha, nie było dla nieszczęśnika ratunku. Tymczasem Khalandis porwała szkarłatną szkatułę i od razu zajrzała do środka. Znalazła tam sprzęt jubilerski: drogocenne kamienie, dłutka, oraz kilka innych których przeznaczenia nie mogła odgadnąć. Jej uwagę przykuł list który leżał na dnie. Szybkim gestem wyciągnęła go i zaczęła czytać...

***

Czarnobrody góral wskaże wam w takim razie drogę na szczyt góry - powiedział zamaskowany elf - Stoi przed bramą Ironforge, spieszcie się! Dziwne miejsce sobie na spotkanie z jubilerem ten czarownik wybrał... - pomyślał elf - na szczycie góry? Nieważne, dobrze, że nasi już tam idą, mam nadzieję, że zdobędziemy dzisiaj więcej informacji niż się spodziewałem.

Tymczasem dzięki pomocy życzliwego taternika grupa udała się na poszukiwanie innych poszlak na czubku góry.

***

Obozowisko było dosyć zniszczone, pełno śladów na ziemii, w tym niewiele z nich należało do ludzi. Krew także dało się dostrzec pod warstwą śniegu, namiot ustawiony w obozie siał pustkami. W środku Tersh znalazł list w którym była informacja o buncie ogrów. Wtem Khalandis spostrzegła jeszcze niezatarte ślady wiodące ich po zboczu góry. Poszli za tropem i po chwili znaleźli jaskinię, a w niej o dziwo rannego ogra.

Wy stać! - wykrzyknął ogr gdy tylko ich spostrzegł - Wy iść bo moja zabić! My nie chciały wojna!

Drużyna zatrzymała się i wyciągnęła broń bo na plecach ogra przewieszony był wielki topór. Nieczęsto spotyka się ogra który potrafi mówić w języku ludzi.

Zaczekaj ogrze! - krzyknął Tersh - Nie zrobimy ci krzywdy ale musisz nam odpowiedzieć na kilka pytań. Po pierwsze co tu robisz?

-Ja służyć u mag! Mało jeść, dużo pracować! Dużo konus porwać dla mag!

- A więc to ty porywałeś krasnoludy?

- Moje braty z klana też, ja ranny być teraz i oni zostawić moja bo czas nie mieć po bunt. Moja wyzdrowieć i ruszać walczyć dalej.

- Zaraz, zaraz... Jaki bunt masz na myśli?! To wy ubiliście tego czarodzieja który wam zlecił porwania?

-Tak, moja i moich bratów - rzekł ogr - my nie dostać jedzenia dłuuugi czas. Za to my ubić czarodziej, bo dużo jedzenia i złota obiecywać

- Hmm... Dobrze zatem. Czyli nie będzie więcej porwań?

- Moja nie porywać konus. Moja do spalonej ziemii sie niedługo udać, bo tam Krew znaleźć! Wy iść stąd, więcej moja nic nie mówić! - Powiedział ogr najwyraźniej zmęczony pytaniami i zaczął ściągać swój topór z pelców.

Kompania nie miała innej opcji, jak wrócić do Ironforge i powiadomić o wszystkim zamaskowanego elfa.

Część Trzecia - Tropem Barona

Zakon Krwi

Część trzecia - Tropem Barona

Musicie śledzić Barona Roya o którym wspomnieliście - powiedział elf do zgromadzonych - Macie się dowiedziec jak najwięcej a przedewszystkim dlaczego przybył do tak spopielonej krainy. Jeszcze kilka minut temu kręcił się tutaj, macie się spieszyć, ale nie dajcie się ponieść - W tym momencie spojrzał na Tershara. - A teraz ruszajcie i nie wracajcie bez informacji!

Elf skończył mówić i usiadł na drewnanej skrzynce spoglądając na odchodzącą grupę. Niech szlag trafi ten cały Zakon Krwi... Czego szuka ten baron w Searing Gorge? Mam nadzieję, że niebawem się dowiemy.

***

Baron odwrócił się, gdy usłyszał zsuwające się ze ściany wąwozu kamienie. Lekko przymróżone oczy wskazywały na to, że czegoś wypatruje. Prawdopodobnie nieczego nie zauważył, bo odwracał się aby iść dalej, wtem zza skały wyskoczył człowiek w czarnej zbroi i wielkim mieczem w rękach. Opancerzony człowiek rzucił się ze ściany wąwozu na jego dno. Nieudolnie spadł na ziemię i przewrócił się padając na twarz. Baron lekko zdziwiony "nadzwyczajnym" popisem wyciągnął miecz. Napastnik wstał i rzucił się odrazu do ataku, tnąc mieczem od góry, lecz baron jako nieprzeciętny szermierz z łatwością uniknął tego ciosu. Czego chcesz? - Zapytał baron spokojnie.

- Zabić cię! - wykrzyknął człowiek i ponownie rzucił się na barona.

***

Baron leżał martwy, mała kałuża krwi zdążyła się rozpłynąć przy jego ciele. Zmęczony walką Tershar ustał na chwile, a w tym czasie Daric zaczął przeszukiwać ciało barona. Znalazł przy nim złoty medalion ze znakiem Przymierza, nie dało się przy tym niezauważyć tego, że baron był ubrany w barwy przymierza.

-Głupcy! - usłyszeli znajomy głos. - Mieliście go śledzieć!

Odwrócili się w stronę głosu i ujrzeli po raz kolejny zamaskowaną elfkę.

-Na wasze szczęście wiem gdzie i po co szedł baron.

***

Podróż przez kopalnie krasnoludów Dark Iron była ciężka, w środku wrzała praca, niewolnicy w pocie czoła kopali skały w poszukiwaniu ciemnoego żelaza. Poganiani biczami krasnoludów nie ważyły się oderwać od pracy, uderzenia kilofów rozchodziły się echem po kopalni a były na tyle głośne, że drużyna mogła się bez oporów skradać. Elfka zbliżyła się do ludzi i powiedziała:

- Szukajcie grobowców, w nich będziecie musieli znaleźć pewną starą księgę. To jest teraz najważniejsze.

***

Tershar wyciągnął zniszczoną księgę z resztek spróchniałego szkieleta.

To chyba ta - powiedział - ale nie wygląda najlepiej.

I miał rację, księga wygląda jakby miała się rozpaść, mocno nadgnita okładka, strony ledwo się trzymają. Rycerz śmierci zaczął delikatnie przekładać strony, i rzuciło mu się w oczy, że jest tu opisany sposób na przyrządzenie eliksiru z krwi Ciemnego krasnoluda.

-Hmmm... myślę, że taki eliksir mógłby się przydać. - powiedział Tersh i ukradkiem spojrzał na dwóch krasnoludów rozmawiających ze sobą w oddali.

***

Po całej kopalni rozległo się echo dzwonów, Tersh zebrał pospiesznie krew do fiolki i wszyscy rzucili się do ucieczki. Na drodze stanęło im kilku krasnoludów, jednak ci nie stanowli większego problemu. Przyczyna była prosta - od kilku z nich capiło jakimś mocnym samogonem. Wybiegli na powierzchnię, a kilku krasnoludów rzuciło się do za nimi w pogoń, jednak szybko zrezygnowali.

- Następnym razem spotkamy się w porcie Stormwind, nasze zadanie jeszcze się nie skończyło -powiedziała elfka i odjechała w swoją stronę.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki